Posty

Spadająca gwiazda. - Valentine's Day (one part)

Obraz
Żar w kominku jak i ciepły, wełniany kocyk ogrzewają moje zlodowaciałe stopy od chłodu panującego za drzwiami domu. Zima tego roku jest okropna, nie można nawet liczyć nawet na zabawę na zewnątrz, która od razu poprawiłaby nie tylko dzieciom humor, ale też mnie i Peecie. Drewno wrzucone do ognia zaczyna dymić, jednak nie przeszkadza mi to zbytnio. Gdyby pojawiła się szansa na wyjście na dwór, od razu wybiegłabym z drewnianej chatki i szukała zwierzyny, która sama w lesie poszukuje jedzenia.  Bidon, w którym znajduje się gorąca herbata, ogrzewa moje dłonie, które zamarzły przez długie wpatrywanie się przez otwarte okno na spadające płatki śniegu z nieba. To stanowisko zajął wysoki, umięśniony dość mężczyzna o jasnej czuprynie, nie zwracając uwagi na zimno, które daje każdemu w kość, prócz jemu. Ściemnia się bardzo szybko, choć nie powinno. Od kilku godzin Peeta czeka, aż się pojawi księżyc,a słońce zniknie w otchłani ciemności, jaką daje noc.  Jestem pewna, że nie zapo...

32 ,,Mamy Kosogłosa"

Dochodzę do wniosku, że nawet sokole oko nie zauważyłoby kryjówki Celestii, która znajduje tak głęboko w ziemi, że nawet zwierzęta mieszkające w podziemiach, nie znalazłyby jej. Baza ich wygląda na bardzo małą, jednak gdy wchodzi się do niej można by pomyśleć, że mogłoby się tam pomieścić nawet ze sto pięćdziesiąt ludzkich dusz. Od razu, gdy próbuję ugryźć jednego ze strażników, wyrywam się, a mężczyźni wymieniają między sobą spojrzenia i mnie zostawiają, co zaczyna mnie dziwić. Idą do jakiegoś pomieszczenia, a po tym zapada długotrwała cisza, przez którą nie potrafię dobrze myśleć. W jednym z pokoi znajduje się szklany stolik, na którym stoi  mały porcelanowy słonik.  Po godzinie postanawiam usiąść na skórzanej kanapie i wyluzować. Czekam dłuższą chwilę, aż ktoś mnie odwiedzi, jednak na razie nie ma tu nikogo prócz mnie. Dzięki oświetleniu mam pewność, że są nie mądrzy. Widzę w oddali jakiś tunel, który być może doprowadzi mnie do Finnicka. To ode mnie teraz zależy, czy cho...

31 ,,Porwana"

Obraz
- Żołnierzu Everdeen! Sprawdź czy jest tu zagrożenie. Mellark, oraz Hawthorne pójdą na plac, a Cressida oraz Pollux będą kamerować Kosogłosa. - rozkazuje Paylor. - A ja? - skarży się Johanna. - Ty... Ty pójdziesz po kanapki. Wróć do pociągu, potem będziesz nosić plecaki.  - Super.  A co ja jestem? Ja chcę walczyć, a nie ciągnąć za sobą bagaże!  - warczy wściekła. - Może iść ze mną Johanna? - uśmiecham się. - Chyba jasno powiedziałam co ma zrobić.  - Idę z Katniss. - mówi stanowczo Peeta. - Nie ma mowy. - Ktoś musi się poświęcić za Kosogłosa! Będę ją osłaniać. - wciąż nalega. - Żołnierzu, nie denerwuj mnie. Inaczej przyłączysz się do Mason. - po tym co powiedziała Paylor, Peeta odwraca się zrezygnowany i biegnie do Gale'a, który jest spory kawałek od niego. - Wow. Dużo tutaj ludzi. - rozgląda się Gale. - Chyba ich zmiechy wyżarły.  - Daruj sobie. - przekręcam oczami, po czym idę prosto przed siebie. - Katniss! Pamiętaj, że zawsze będę Cię ...

30 ,,Pamiętaj, że to ty masz przeżyć, a nie ja."

Sięgam po łuk i kołczan wypełniony strzałami, po czym szybko wychodzę na zewnątrz na zbiórkę. Gdy nadchodzi czas na kamerowanie, staję  w wyznaczonym dla mnie miejscu i patrzę w obiektyw kamery, którą trzyma Cressida.  - Mieszkańcy Panem! - krzyczę i próbuję mówić przekonująco. - Ta walka dalej trwa! Gdyby jej nie było, nie miałabym po raz kolejny w dłoniach broni! - unoszę rękę do góry i pokazuje, że w dłoni mam łuk. - Ale to właśnie czas dla nas! Czas na to aby wreszcie nasz kraj stał się całkowicie wolny od zła, które grasuje wciąż na ulicach, choć o tym nie wiemy!  Wszystkie oczy są na mnie skierowane, jakbym mówiła coś na prawdę bardzo interesującego, jednak ja tylko próbuję motywować ludzi do pokonywania lęku i do walki z tym co złe, które niszczy nas doszczętnie. Coś sądzę, że będzie to długa przemowa, jednak trochę pouczająca i dająca nadzieję innym, że jutro nastąpi lepszy dzień. Gdy słyszę słowa, które tym razem wymawiam bardzo płynnie, sama sądzę, że t...

29 ,,Jeśli Cię zobaczę, to będzie to kiedyś w innym świecie"

Cała moja Drużyna Gwiazd stoi właśnie przede mną i patrzy na mnie ze zdumieniem. Pollux, Cressida, Gale, oraz Johanna, która jak się dowiedziałam- przyłączyła się aby walczyć. Kolejną z tych walczących będzie tutejsza prezydent Paylor, która nie chciałaby przegapić okazji na widok krwi wnuczki Snowa.   Jedna ciepła łza spływa po moim policzku aż do półotwartych ust, które nie potrafią w tej chwili żadnego słowa wypowiedzieć. Momentalnie przypominam sobie całą przeszłość, przez którą ból w sercu się nasila, a moje ciało przestaje udzielać mi posłuszeństwa. Stoję w bezruchu i wpatruję się w nich jak w obrazek. Za chwilę przeobrażę się w krwiożerczego Kosogłosa, którego żądza zemsty będzie się nasilać z minuty na minutę. Na moim kostiumie będzie spoczywać broszka od Madge, która od razu pokazuje kim jestem. Kto by pomyślał, że mała ozdoba, może przeobrazić się w symbol buntu.  Dzieci pobiegły do swoich rodziców, przez co mogę przestać udawać twardziela, który mówił, że p...

28 ,,Wrócę na arenę".

W mojej głowie jest kompletny chaos, nie potrafię nad nim zapanować. Nie umiem zebrać myśli. Dziewczynka w wieku Prim jest w stanie posunąć się tak bardzo do przodu, aby stać się tak jak jej własny dziadek, który zabił tysiące ludzi,myślał tylko o sobie, a mimo to Kapitolińczycy go kochali. Wyglądała na całkiem niewinną i bezbronną, jednak wygląd potrafi zmylić każdego. Niestety dopiero teraz do tego doszłam. Próbuje się zemścić, a bronią jej jest każdy ocalały Strażnik Pokoju, oraz nieszczęsny Finnick, który nic złego nie zrobił, tylko chciał uratować cały kraj przed zagładą.  A co najgorsze, ja nic nie zrobiłam. Pozwoliłam im go zabrać, a według mnie nie jest to sprawiedliwe. Jak tylko przechodzę przez ulicę słyszę tyle dobrych opinii na mój temat, dzieci są podekscytowane moją obecnością i próbują mnie naśladować. W Kapitolu znajduje się mały targ, w którym za zgodą Prezydent Paylor sprzedaje się plastikową broń, a najwięcej jest łuków. Na specjalnych słupach wyświetlane s...

27 ,,Męczennik"

- Przestań tak na mnie patrzeć. Dziwnie się czuję.  - marszczy brwi. - W jakim sensie? Ja po prostu oczekuję prostej odpowiedzi. Tak lub nie. - odpieram. - Jakbyś mi współczuła.  Patrzysz na mnie jak w trzynastce.  - Pamiętasz tamto? - No ba. Mam cały czas ten sam koszmar. Jak się na Ciebie rzucam i duszę, czekając aż do skutku jak umrzesz. A co najgorsze nie potrafię się z tego wybudzić.  Myślałam, że te ataki już mu przeszły, że przede mną stoi cały Peeta Mellark,  jednak jest w nim mała cząstka torturowanego chłopca, którego obrócono przeciwko mnie przez Snowa i gończe osy. Wiedza o tym, że ukochana osoba jest w okropnym miejscu i czekanie na to aby ktoś ją uratował jest straszna. Tak jak wzrok wbity w te oczy, które pokazują smutek i ból przez wspomnienia, które go powoli niszczą, nie można mu pomóc, sam musi pokonać lęk. - Ale mam też wspomnienia godne zapamiętania. Takich których nie chcę zapomnieć, ale są też takie, przez które mi serce na kil...