muzyka

piątek, 29 września 2017

0| Egzystencja

Prim.
Niewinna, acz pewna swoich poczynań istota, która rozświetlała moją zawiłą drogę na nowo.
Rue.
Siejąca zamęt w mojej zbolałej głowie od nadchodzących zgorzkniałych wspomnień, jakie do jej śmierci zdołałam zachować w sercu.
Mama.
Tak mało brakowało, bym pogodziła się z jej chłodnym nastawieniem do świata. O ile z ojcem potrafiłam się dogadać, o tyle waśń pomiędzy mną, a nią narastała z każdym minionym dniem.

I wreszcie Peeta.
Mężczyzna pełen zagadek, które otoczyły jego umięśnione ciało, niczym złota poświata rodem wzięta z baśni.

środa, 8 lutego 2017

Odbudujemy bloga i przywrócimy go do życia.

Witajcie przepełnieni nostalgią Trybuci, bądź osoby, które jeszcze mnie kojarzą i czasem zaglądają na tego bloga.
Podjęłam niejaką decyzję odnośnie dalszych losów Peetniss, aczkolwiek nie wiem, czy wam się spodoba i przypadnie wam do gustu. Otóż gdy patrzę na każdy rozdział, który pisałam z brakiem dokładności i wprawy, mam ochotę usunąć bloga, skulić się w kulkę i nie przyznawać do popełnionego błędu. Praktycznie przez pół roku nie dawałam oznak życia i niczego nie wstawiałam - miałam wiele powodów i wciąż nie nabrałam ochoty na pisanie nextów o beznadziejnej treści. Polemizowałabym o tym co zrobić z tą stroną, jednak już mam pojęcie o niektórych sprawach i otworzyłam swoje oczy.


Przywróciłam KAŻDY - co do jednego rozdział do wersji roboczej. Będę w powolnym tempie poprawiać, lepiej składać zdania i wzbogacać je w ogrom niespotykanych słów, by nabrały one sensu.
Nie zrobiłam sobie przerwy celowo. Coś mnie odciągało od tego i jestem po stronie wattpada. Jedna z moich książek ma już ponad 100 k wyświetleń, zdobyłam ogrom czytelników, a nawet stworzyłam swoją grupę na facebooku, by z nimi rozmawiać. Nie skończyłam z pisarstwem. W ciągłym biegu publikuję nowe opowiadania, w które wkładam cząstki mojego serca.
Przewiduję, że pierwszy rozdział na tym blogu pojawi się dopiero w wakacje. Tak, wasze oczy nie kłamią, ani ja.
Żeby moja miłość i zatuszowane uwielbienie do Igrzysk Śmierci wróciło... Potrzebuję was. Bez komentarzy, wyświetleń, motywacji to nie będzie miało sensu, gdyż mogłabym myśleć, że piszę to dla nikogo. Cóż, tym razem myślę, że ostatnie rozdziały były tworzone nie dla siebie, lecz dla was, żebyście nie mieli do mnie pretensji.
Oczywiście miałam ferie, odpoczynek, za trzy dni mam 14 urodziny. Mogłam wtedy tutaj coś nabazgrać. Ale dziwna siła mnie odtrąca i nie chce mi się tutaj niczego pisać.
Pomóżcie mi odbudować tego bloga! Pomóżcie mi przywrócić go do życia!

Płonący Kosogłos